Kilka informacji biograficznych, by złapać kontekst.
Mam na imię Maciej. Lat 39. Mam też wspaniałą Żonę Asię i trójkę dzieci, które nie tylko kochamy, ale też zwyczajnie lubimy - no fajni są! 5, 8 i 12 lat - także jest co robić ;)
Jak łatwo się domyślić, wspólne czytanie z dziećmi było mocną inspiracją dla stworzenia Bicka i Wojtka. Podobnie jak to, że skończyłem historię na UAMie w Poznaniu i pewnie jak wielu z mojego rocznika, tak i ja byłem wielce zainteresowany historią II Wojny Światowej.
Odkąd pamiętam zarabiam na prozę życia słowem pisanym. Nie jako literat, lecz marketingowiec. PR, social media, opisy produktowe, scenariusze, teksty blogowe, a i horoskopy się zdarzały! Oczywiście robię też inne rzeczy w marketingu, ale to w tekstach lubię się najbardziej "ubrudzić". :)
Przepadam za plastycznością języka polskiego, z jednoczesnym bólem świadomości, iż nigdy nie zbliżę się do tytanów polszczyzny i stylu, jak Wiesław Myśliwski czy Andrzej Stasiuk. W interpunkcję to ja nie bardzo. Jak każdy co pisze, tak i ja dużo czytam. Nie ma innej drogi dla piszących zresztą. Czytać trzeba dużo i chętnie, by wykrzesać z siebie sensowne słowa.
Samą książkę napisałem w 2024 roku i schowałem do szuflady. Po prostu miałem ochotę zbudować opowieść dla dzieci. Pod koniec 2025 roku uznałem, że fajnie byłoby zobaczyć ją jednak na półce i tak - powoli - zacząłem rozwijać ten projekt najpierw zamawiając rysunki u Magdy, testując treść z dziećmi znajomych i dopieszczając plan. Stworzenie sklepu i wyzwanie sprzedaży to już dla mnie marketingowy "side quest". Chciałem się rozwinąć o nowy obszar.
I dlatego też dzisiaj się tu spotkaliśmy, za co zresztą bardzo Ci dziękuję! Pisanie do szuflady jest fajne, ale jeszcze fajniej jak ktoś zwróci na to uwagę.
Wszystkiego dobrego!
